Zamknij
Serwis www.gazeta-msp.pl wykorzystuje technologię "cookies" tzw. ciasteczka. Pliki wykorzystywane są dla celów poprawnego funkcjonowania naszego serwisu. W przypadku braku zgody na ich zapisywanie konieczna jest zmiana odpowiednich ustawień przeglądarki internetowej z jakiej korzystasz.

Home >> Wszystkie artykuły >> Gospodarka dwóch prędkości. Polska między napięciami a wzrostem >>

Gospodarka dwóch prędkości. Polska między napięciami a wzrostem

MSP

Rok 2025 okazał się dla polskiej gospodarki okresem wyrazistych kontrastów. Oficjalne dane statystyczne wskazywały na stabilne i dynamiczne tempo rozwoju, które sytuuje Polskę wśród najszybciej rozwijających się państw Unii Europejskiej. Według danych GUS produkt krajowy brutto wzrósł w 2025 r. o 3,6 proc., a ostatni kwartał przyniósł imponujące tempo 4 proc. rok do roku – najwyższe od ponad trzech lat. Równocześnie sektor przedsiębiorstw znalazł się pod rosnącą presją i mierzył się z trudnościami, których skala okazała się największa od dekady.

Raport Coface odnotował aż 6.566 niewypłacalności firm, co oznacza wzrost o 17,7 proc. względem roku 2024 i najwyższy wynik w historii. Te dwie równoległe trajektorie – makroekonomicznej ekspansji oraz mikroekonomicznego osłabienia – utworzyły zjawisko określane jako „gospodarka dwóch prędkości”.

Globalne otoczenie jako źródło destabilizacji

Jednym z kluczowych czynników stojących za słabnącą kondycją przedsiębiorstw było wyjątkowo trudne otoczenie zewnętrzne. Rok 2025 zaczął się od dalszej eskalacji wojen handlowych, które przybrały formę wysokich ceł oraz narastającej niepewności co do przyszłej polityki celnej.

Właśnie ta niepewność była jednym z największych obciążeń dla firm silnie powiązanych z eksportem, zmuszając je do funkcjonowania w warunkach braku przewidywalności kontraktowej i kosztowej. Dodatkowym bodźcem destabilizującym była zmiana przepływów handlowych pomiędzy największymi gospodarkami świata.

Po tym jak Stany Zjednoczone nałożyły wysokie cła na chińskie produkty, producenci z Państwa Środka zaczęli kierować swoją nadprodukcję na rynek europejski. Europa została dosłownie zalana tańszymi towarami, co uderzyło w polskich producentów działających w takich branżach jak AGD, meblarstwo czy elektronika – obszarach, w których przewaga konkurencyjna Chin jest szczególnie wyraźna.

Nie bez znaczenia pozostawała stagnacja w Niemczech, największej gospodarce Europy i jednocześnie kluczowym partnerze handlowym Polski. Gorsze wyniki przemysłu bezpośrednio przełożyły się na redukcję zamówień na polskie wyroby meblarskie, komponenty samochodowe, maszyny i urządzenia.

Z perspektywy polskich eksporterów rok 2025 okazał się zatem bardzo nierówny: silny rynek krajowy podtrzymywał popyt, jednak rynki zagraniczne – zwłaszcza najważniejszy z nich – działały jak hamulec.

Presja kosztowa i rentowność jako główne słabości przedsiębiorstw

Niezależnie od globalnych turbulencji polskie przedsiębiorstwa musiały stawić czoła szeregowi wyzwań o charakterze wewnętrznym. Najbardziej dotkliwy był wzrost kosztów pracy. Choć dynamika wynagrodzeń w 2025 r. zwolniła, nadal przewyższała tempo wzrostu produktywności, co oznaczało, że przedsiębiorcy płacili więcej za każdą jednostkę wyprodukowanego dobra lub wykonanej usługi.

Drugim wyzwaniem były koszty energii i paliw, które utrzymywały się na wysokim poziomie, wpływając zarówno na branże energochłonne, jak i logistyczne. Firmy produkcyjne oraz transportowe znalazły się w szczególnie trudnym położeniu, ponieważ okresowe wahania cen paliw i energii potrafiły całkowicie wymazać ich marże.

Choć stopy procentowe w 2025 r. spadały, koszty finansowania dla wielu firm pozostały wysokie z powodu wcześniejszych zobowiązań. Dla przedsiębiorstw, które w latach 2023-2024 refinansowały kredyty operacyjne lub inwestycyjne, koszty te stanowiły realne ograniczenie działalności.

Problemy pogłębiała rosnąca skala opóźnień w płatnościach. W sektorach budowlanym i transportowym firmy nagminnie otrzymywały środki z wielotygodniowym, a często wielomiesięcznym opóźnieniem. W niektórych przypadkach podwykonawcy czekali nawet 120 dni na zapłatę za wykonane prace, co prowadziło do utraty płynności, nawet jeśli ich projekty formalnie były rentowne. W połączeniu ze spadkiem marż i wzrostem kosztów finansowych tworzyło to mieszankę, która w wielu przypadkach prowadziła do niewypłacalności.

Branże pod największą presją: usługi, budownictwo i sektor produkcyjny

Dane dotyczące niewypłacalności jednoznacznie wskazują, że najtrudniejszym rokiem od dekady okazał się dla usług i budownictwa. Usługi odpowiadały za aż 36 proc. wszystkich przypadków upadłości – najwięcej spośród wszystkich sektorów gospodarki.

W największym stopniu dotyczyło to gastronomii, transportu drogowego, mikrofirm marketingowych oraz branży beauty, czyli obszarów cechujących się wysokimi kosztami pracy, niską marżowością oraz dużą wrażliwością na zmiany popytu. W wielu przypadkach przedsiębiorcy stawali wobec sytuacji, w której obroty wracały do poziomów sprzed pandemii, lecz koszty funkcjonowania – przede wszystkim osobowe i operacyjne – były o kilkadziesiąt procent wyższe.

Budownictwo, drugi najbardziej dotknięty sektor, notowało wzrost niewypłacalności aż o 30 proc. rok do roku po trzecim kwartale – według analiz Allianz Trade. Sektor ten wciąż borykał się z pokłosiem gwałtownego wzrostu cen materiałów z lat 2021-2023, które nie powróciły do wcześniejszych poziomów, oraz z chroniczną niestabilnością cen usług budowlanych. W efekcie wiele przedsiębiorstw podwykonawczych pracowało na minimalnej rentowności, a w przypadku przestojów lub opóźnień płatności natychmiast traciło płynność.

W trudnej sytuacji znajdował się również sektor meblarski i AGD, bezpośrednio dotknięty spadkiem zamówień z Niemiec oraz importową presją Chin. Podobnie branża motoryzacyjna, której eksport do Niemiec i innych krajów Europy Zachodniej był niższy niż zakładano, zmagała się z rosnącymi kosztami komponentów oraz trudnościami logistycznymi.

Nadregulacja jako ukryty hamulec rozwoju

W opinii wielu przedsiębiorców jednym z najbardziej dotkliwych, lecz mniej widocznych wyzwań jest nadregulacja gospodarki. Zjawisko to nie polega wyłącznie na dużej liczbie przepisów, lecz na ich dynamicznym charakterze, wysokiej złożoności i niejednoznaczności interpretacyjnej. Polskie prawo podatkowe zmienia się częściej niż w większości państw UE, a obowiązki raportowe narastają z roku na rok. W efekcie nawet małe firmy, które zatrudniają kilka osób, muszą dziś obsługiwać procesy dokumentacyjne o skali charakterystycznej dla średnich przedsiębiorstw.

Dotyczy to także prawa pracy, które wprowadziło rozbudowane regulacje dotyczące pracy zdalnej, wymagając od najmniejszych podmiotów przygotowywania szczegółowych procedur, regulaminów i ewidencji. W branżach regulowanych – takich jak spożywcza czy transportowa – wymogi certyfikacyjne i środowiskowe wzrosły do poziomu, który dla mikroprzedsiębiorstw stał się coraz trudniejszy do spełnienia.

Problemem okazało się również raportowanie ESG, które choć formalnie dotyczy dużych firm, w praktyce przenosi się na mniejsze przedsiębiorstwa poprzez wymagania nakładane przez kontrahentów. Mała firma produkcyjna, która nie ma obowiązku przygotowywania raportu ESG, musi dostarczać informacje o emisjach, zużyciu energii czy polityce środowiskowej, ponieważ wymaga tego jej dużym odbiorca – nierzadko będący międzynarodową korporacją objętą regulacjami unijnymi.

Czego można oczekiwać w 2026 roku?

Prognozy makroekonomiczne na rok 2026 pozostają optymistyczne. Ekonomiści Banku Pekao przewidują wzrost PKB na poziomie 4 proc., a analitycy ING wskazują na dynamikę w pobliżu 3,7 proc., zwracając uwagę na pozytywny wpływ inwestycji publicznych i stabilnej konsumpcji. Jednocześnie analitycy Allianz Trade ostrzegają, że liczba niewypłacalności przedsiębiorstw wzrośnie o kolejne 5 proc., co będzie oznaczało piąty rok z rzędu wzrostu upadłości.

Najbardziej narażone pozostają sektory, które już w 2025 r. znajdowały się na granicy rentowności, szczególnie budownictwo, usługi i handel. Wiele wskazuje na to, że rok 2026 może przynieść dalsze rozwarstwienie między wskaźnikami makroekonomicznymi, które będą prezentowały się dobrze, a rzeczywistą kondycją setek tysięcy przedsiębiorstw, która nadal będzie w dużej mierze zależna od kosztów pracy, energii i złożoności otoczenia regulacyjnego.

Rok 2025 w sposób dobitny pokazał, że szybki wzrost gospodarki nie gwarantuje poprawy sytuacji firm. Gospodarka rozwijała się dzięki popytowi wewnętrznemu i ekspansywnej polityce gospodarczej, ale globalne napięcia, wysokie koszty operacyjne oraz rosnąca nadregulacja sprawiły, że wiele firm znalazło się w trudniejszej sytuacji niż w latach spowolnienia.

Rok 2026 może przynieść dalsze przyspieszenie PKB, jednak trwałość wzrostu będzie zależała od tego, czy uda się poprawić otoczenie działania firm i zmniejszyć obciążenia, które powodują, że główne komponenty wzrostu gospodarczego poruszają się dwoma różnymi prędkościami.



nr 3(263)2026


zamów koszyk

| |
Komentarze Dodaj komentarz
Brak komentarzy.

Partnerzy

Reklama partnerzyReklama partnerzyReklama partnerzyReklama partnerzyReklama partnerzyReklama partnerzyReklama partnerzyReklama partnerzy
Archiwum