Zamknij
Serwis www.gazeta-msp.pl wykorzystuje technologię "cookies" tzw. ciasteczka. Pliki wykorzystywane są dla celów poprawnego funkcjonowania naszego serwisu. W przypadku braku zgody na ich zapisywanie konieczna jest zmiana odpowiednich ustawień przeglądarki internetowej z jakiej korzystasz.

Home >> Polecane artykuły >> Czy Twoja firma przetrwa 30 dni bez Ciebie? >>

Czy Twoja firma przetrwa 30 dni bez Ciebie?

Prawo

Właściciel małej firmy często jest jednocześnie jej głównym sprzedawcą, osobą zatwierdzającą płatności, administratorem systemów i jedynym człowiekiem znającym wszystkie ustalenia z kontrahentami. Dopóki pozostaje dostępny, taki model może sprawiać wrażenie efektywnego. Prawdziwy test zaczyna się wtedy, gdy przedsiębiorca przez kilka tygodni nie może pracować ani podejmować decyzji.

W wielu małych przedsiębiorstwach niemal każda istotna sprawa ostatecznie trafia do właściciela. To on zna hasła do bankowości, zatwierdza przelewy, podpisuje umowy, rozstrzyga reklamacje, kontaktuje się z kluczowymi klientami i pamięta, które zobowiązanie trzeba wykonać w pierwszej kolejności.

Taka koncentracja odpowiedzialności może być wygodna. Właściciel ma pełną kontrolę nad biznesem i nie musi tworzyć rozbudowanego systemu wewnętrznego. Jednocześnie jednak firma zaczyna działać wyłącznie pod warunkiem jego stałej obecności.

Wystarczy nagła choroba, hospitalizacja, wypadek albo konieczność sprawowania opieki nad bliską osobą, aby okazało się, że pracownicy potrafią wykonywać swoje codzienne zadania, ale nikt nie może podejmować decyzji wykraczających poza ustalony schemat.

Problemem nie jest sama nieobecność przedsiębiorcy. Problemem jest brak przygotowania organizacji na tę nieobecność.

Wyobraźmy sobie niewielką firmę, której właściciel niespodziewanie trafia na dwa tygodnie do szpitala. Księgowość przygotowała listę płac, lecz nikt poza przedsiębiorcą nie może zatwierdzić przelewu. Pracownicy wykonali swoją pracę, pieniądze są na rachunku, a mimo to firma nie jest w stanie terminowo wypłacić wynagrodzeń. Przyczyną nie jest brak środków, lecz brak właściwie przygotowanego zastępstwa.

Nie każda zależność jest od razu widoczna

Najłatwiej zauważyć zależność od właściciela w zakresie podpisywania umów albo wykonywania przelewów. Znacznie trudniej dostrzec ją w obszarze informacji.

To właściciel może wiedzieć:

  • dlaczego jednemu klientowi przyznano inne warunki płatności,
  • które zamówienie należy zrealizować wcześniej,
  • kto jest osobą decyzyjną po stronie kontrahenta,
  • jakie ustalenia zostały poczynione ustnie,
  • gdzie znajduje się oryginał ważnej umowy,
  • kiedy kończy się leasing, najem albo ubezpieczenie,
  • komu należy zgłosić awarię urządzenia,
  • które zobowiązanie można przesunąć, a którego terminu nie wolno przekroczyć.

Jeżeli informacje te nie zostały nigdzie zapisane, firma jest uzależniona nie tylko od formalnych uprawnień właściciela, ale również od jego pamięci.

Dostęp nie oznacza prawa do działania

Częstym błędem jest założenie, że pracownik, który zna hasło albo ma dostęp do dokumentów, automatycznie może zastąpić właściciela. Samo posiadanie danych logowania nie daje jeszcze prawnego umocowania do składania oświadczeń w imieniu przedsiębiorcy. Podobnie dostęp do rachunku, skrzynki pocztowej czy systemu księgowego nie rozstrzyga, czy dana osoba może podpisać umowę, zaciągnąć zobowiązanie, udzielić odpowiedzi organowi albo reprezentować firmę.

Zakres potrzebnego umocowania zależy od formy prawnej przedsiębiorstwa i rodzaju czynności. W spółce należy dodatkowo uwzględnić zasady reprezentacji wynikające z ustawy, umowy spółki i danych ujawnionych w rejestrze.

Przedsiębiorca wpisany do CEIDG może ustanowić pełnomocnika albo prokurenta. Nie są to jednak rozwiązania tożsame. Zakres pełnomocnictwa zależy od treści udzielonego umocowania, natomiast zakres prokury wynika przede wszystkim z przepisów prawa. Prokura nie obejmuje automatycznie wszystkich możliwych czynności, w szczególności zbycia przedsiębiorstwa ani zbycia lub obciążenia nieruchomości. Do takich czynności potrzebne jest odrębne pełnomocnictwo do konkretnej czynności.

Przygotowanie zastępstwa nie powinno polegać na przekazaniu osobistych danych logowania właściciela. W miarę możliwości należy utworzyć odrębne konta użytkowników, określić poziomy dostępu oraz ustanowić wymagane przez bank, operatora systemu albo urząd upoważnienia. Chodzi o świadome połączenie dostępu, kompetencji, prawnego umocowania i odpowiedzialności.

Dobór właściwego rozwiązania powinien każdorazowo uwzględniać formę prawną przedsiębiorstwa, obowiązujące w nim zasady reprezentacji oraz procedury banku, urzędu i operatorów wykorzystywanych systemów.

Zastępca musi znać swoją role

Samo wskazanie zastępcy także może okazać się rozwiązaniem pozornym. Właściciel mówi pracownikowi: „Gdyby coś się stało, zajmiesz się firmą”, ale nie określa, co dokładnie oznacza „zajęcie się firmą”.

Czy zastępca może:

  • zatwierdzać płatności,
  • podpisywać zamówienia,
  • negocjować terminy,
  • zatrudnić osobę potrzebną do realizacji projektu,
  • zawrzeć ugodę z klientem,
  • wypowiedzieć nierentowną umowę,
  • udzielić odpowiedzi urzędowi,
  • zdecydować o wstrzymaniu realizacji zlecenia?

Bez ustalenia zakresu działania zastępca może być zbyt ostrożny i blokować decyzje albo przeciwnie, podejmować czynności, do których nie został przygotowany lub umocowany.

Dlatego przekazanie odpowiedzialności powinno obejmować nie tylko dokument, ale także rozmowę, instrukcję działania i wcześniejsze sprawdzenie, czy wybrana osoba potrafi wykonać powierzone zadania.

Pierwsze 24 godziny są najważniejsze

Plan nieobecności właściciela nie musi od razu regulować wszystkich możliwych kryzysów. Powinien jednak odpowiadać na pytanie, co firma zrobi w pierwszej dobie.

Należy ustalić:

  • Kto otrzymuje informację o niedostępności właściciela?
  • Kto przejmuje koordynację bieżących spraw?
  • Kto jest wskazaną osobą kontaktową w sytuacji nagłej?
  • Kto monitoruje korespondencję papierową oraz elektroniczną, w tym skrzynkę e-Doręczeń, e-Urząd Skarbowy i pozostałe systemy używane przez przedsiębiorstwo?
  • Kto kontroluje rachunki, płatności i należności?
  • Kto informuje pracowników?
  • Kto kontaktuje się z kluczowymi klientami?
  • Gdzie znajdują się instrukcje, dokumenty oraz informacje o przyznanych dostępach?

Jeszcze przed wystąpieniem kryzysu warto również odpowiedzieć na cztery pytania:

  • Czy bank uznaje ustanowione umocowanie i udostępni zastępcy odpowiednie funkcje?
  • Czy księgowość wie, z kim kontaktować się podczas nieobecności właściciela?
  • Kto może zatwierdzić listę płac, podatki i składki?
  • Kto posiada odpowiedni dostęp do e-Doręczeń i systemów urzędowych?

W pierwszych godzinach najważniejsze jest niedopuszczenie do utraty terminów, wstrzymania płatności i powstania chaosu informacyjnego.

Trzydzieści dni bez właściciela

Kolejny poziom przygotowania dotyczy sytuacji, w której nieobecność przedłuża się do kilku tygodni. W takim okresie trzeba już nie tylko odbierać korespondencję i wykonywać bieżące przelewy, lecz także zawierać lub przedłużać umowy, podejmować decyzje kadrowe, rozwiązywać spory z klientami, zatwierdzać większe wydatki, reagować na zmiany rynkowe, zapewniać ciągłość dostaw oraz zastępować właściciela w relacjach z bankiem, księgowością i doradcami.

Dlatego warto podzielić decyzje na trzy kategorie:

  • czynności bieżące wykonywane samodzielnie przez zastępcę,
  • decyzje wymagające konsultacji z inną wskazaną osobą,
  • czynności zastrzeżone, które powinny zostać odłożone do czasu powrotu właściciela, o ile nie wystąpi bezpośrednie zagrożenie dla przedsiębiorstwa.

Takie rozwiązanie zmniejsza zarówno ryzyko paraliżu, jak i ryzyko podejmowania pochopnych decyzji.

Nieobecność a śmierć właściciela to dwie różne sytuacje

Plan czasowej nieobecności nie zastępuje planu sukcesyjnego. Pełnomocnictwo pozwalające działać podczas choroby przedsiębiorcy nie zawsze rozwiąże problem po jego śmierci. W przypadku jednoosobowej działalności gospodarczej narzędziem zapewniającym czasową kontynuację działalności może być zarząd sukcesyjny.

Przedsiębiorca może ustanowić zarządcę sukcesyjnego za życia albo zastrzec, że po jego śmierci wskazany prokurent stanie się zarządcą sukcesyjnym. W obu przypadkach potrzebna jest zgoda osoby powoływanej do tej funkcji.

Zarządca działa we własnym imieniu, ale na rzecz właścicieli przedsiębiorstwa w spadku. Nie staje się przez to właścicielem firmy. Prowadzi przedsiębiorstwo w spadku, lecz nie zastępuje spadkobierców w podjęciu ostatecznej decyzji o własności i przyszłości firmy.

Zarząd sukcesyjny ma charakter tymczasowy. Powinien dać następcom czas na podjęcie decyzji dotyczącej dalszego losu przedsiębiorstwa, a nie zastępować docelową strategię przekazania majątku i kontroli.

Test 30 dni

Przedsiębiorca może sprawdzić przygotowanie firmy, odpowiadając na kilka pytań:

  • Czy firma może wypłacić wynagrodzenia i realizować najważniejsze płatności bez mojego osobistego działania?
  • Czy ktoś może zgodnie z prawem podpisać konieczne dokumenty?
  • Czy istnieje zastępstwo w odbiorze korespondencji papierowej i elektronicznej, w tym e-Doręczeń?
  • Czy pracownicy wiedzą, komu zgłaszać decyzje wymagające akceptacji?
  • Czy lista kluczowych umów i terminów jest aktualna?
  • Czy informacje o klientach znajdują się w systemie, czy wyłącznie w moim telefonie?
  • Czy wskazana osoba wie, co zrobić w pierwszych 24 godzinach?
  • Czy plan obejmuje zarówno moją czasową nieobecność, jak i śmierć?

Jeżeli większość odpowiedzi brzmi „nie” albo „musiałbym to jeszcze sprawdzić”, firma pozostaje silnie uzależniona od właściciela.

Firma powinna opierać się na systemie, nie na stałej dostępności jednej osoby

Przygotowanie przedsiębiorstwa na nieobecność właściciela nie oznacza utraty kontroli. Przeciwnie, pozwala kontrolować sposób, w jaki organizacja zareaguje, gdy przedsiębiorca chwilowo nie będzie mógł nią kierować.

Nie każda mała firma potrzebuje rozbudowanego planu ciągłości działania. Każda powinna jednak wiedzieć, kto przejmuje najważniejsze obowiązki, jakie ma uprawnienia i gdzie znajduje informacje potrzebne do podjęcia decyzji.

Dojrzałość organizacyjna nie zaczyna się w chwili, gdy firma zatrudnia kilkaset osób. Zaczyna się wtedy, gdy przedsiębiorstwo potrafi działać również bez codziennej obecności człowieka, który je stworzył.

Autorka: prawniczka, prowadzi edukację prawną przedsiębiorców, specjalistka w zakresie sukcesji oraz w obszarze organizacji i zarządzania NGO
wzelazowska@strategiasukcesji.pl



nr 9(269)2026


zamów koszyk

| |
Komentarze Dodaj komentarz
Brak komentarzy.

Partnerzy

Reklama partnerzyReklama partnerzyReklama partnerzyReklama partnerzyReklama partnerzyReklama partnerzyReklama partnerzyReklama partnerzy
Archiwum